logo

Chapter VII: Before the midnight

Chapter VII: Before the midnight

            - No i widzisz, co narobiłaś? - Forest spoglądał poirytowany na rudowłosą dziewczynę, która chowała się w kącie pokoju, dygocząc. Przerażona, wpatrywała się w zakrwawione ciało, leżące tuż u stóp Foresta. - Nie lubię zabijać, ale oczywiście musiałaś mnie zmusić - rzucił, jakby chodziło o rozlane mleko i zabrał się za sprzątanie dowodów.
- Zabiłeś siostrę Joy - wydukała.
- Tak - odparł spokojnie, z głupawym uśmieszkiem na twarzy - I zabiję kolejną, jak ją tu sprowadzisz swoim krzykiem - ostrzegł. - Chyba mieliśmy umowę - przypomniał.

            Ciągnął ciało po drewnianej  podłodze, które pozostawiało czerwoną smugę.
- Cholera! Czy ona musi tak krwawić? - jęknął i puścił stopy truposza, żeby zająć się krwią, która rozpływała się po drewnianych panelach.  

Chapter VI: Don't panic Philip!

Chapter VI: Don't panic Philip!  

            Jack podtrzymywał swojego ojca, który ledwo stał na dwóch nogach. Do blaszanej szopy wpadł zdyszany Philip. Xavier zdołał opowiedzieć już Jackowi całą historię o klątwie, która ciąży nad miastem i poświęceniu, jakie może je uratować.
- Jack! Aerodactyl masakruje miasto. To jakaś rzeź – wydyszał, wspierając dłonie na kolanach, które były lekko zgięte.
- Wiem. – Blondyn posłał mu pytające spojrzenie. – Stara przepowiednia etc. Zresztą musimy przetransportować mojego starego do.

Chapter V: And the death comes on paradise

Chapter V: And the death comes on paradise

            Jack Flamento zbierał się właśnie na ćwierćfinałowy mecz, do którego dotarł podczas indywidualnych rozgrywek podczas wodnego turnieju, odbywającego się na Red Isle Point.

            Chłopakowi szło coraz lepiej. Zawdzięczał to między innymi treningom, które odbywały się pod okiem jego ojca – jednego z wybitnych trenerów wodnych pokemonów. Sam Jack nie potrafił jeszcze do końca zrozumieć tego, co usłyszał od ojca o matce, o sobie i Kyle’u, o tych wszystkich dziwnych przypadkach, a co najważniejsze o apokalipsie.

Chapter IV: When the thunder hits the ground

Chapter IV: When the thunder hits the ground

Minęło już kilka dni, od kiedy Philip przypadkiem wylądował na Red Isle. Nie było mu z tym źle, wręcz przeciwnie, to sprawiło, że zrobił sobie małą przerwę, a także zainteresował się nadchodzącym wodnym turniejem. Nie było może on fanem wodnych pokemonów, lecz chciał spróbować swoich sił.

III. Seven wonders

III. Seven wonders

Poliwhirl siedział na drewnianym krzesełku, wesoło machając zwisającymi stópkami. Kyle sięgał właśnie po masło, kiedy do pomieszczenia o białych, chropowatych ścianach wszedł zmarnowany Kasper.
- Cześć – rzucił od niechcenia i usiadł na swoim miejscu, kładąc twarz na drewnianym blacie i wyciągając przed siebie ręce.
- Cześć – odpowiedział niepewnie Kyle, przyglądając się uważnie swojemu znajomemu. – A tobie co? – zapytał, kontynuując przygotowanie posiłku.
- Mi? Nic… Za długo posiedziałem nad raportem dla profesora.
- Jesteś pracoholikiem. Odpocznij. Zaraz i tak wyruszasz w drogę powrotną, myślę, że na spokojnie zdążysz przygotować raport dla profesora. Tak szybko nie dostaniesz się do New Bark…
- Szczerze, to mi się nie chce wracać. Lubię laboratorium i w ogóle – mówił bez przekonania ze smętną minął – ale z miłą chęcią zająłbym się badaniami terenowymi. Profesor Elm jest taki roztrzepany… Ach!

Obserwatorzy