XX. Are we true
blue friends?
Brązowe oczy błądziły po idealnie
białym suficie. Blondyn pochłoną sporą dawkę świeżego powietrza, by potem je
gwałtownie wypuścić. Zupełnie jakby chciał usunąć wraz z mieszanką gazów, całą
złą energię, która w nim siedziała. Żółty stworek smacznie spał, leżąc zwinięty
w kulkę na błękitnej kołdrze, w złociste półksiężyce. Philip miał ochotę go
obudzić, by przejść się na spacer, lecz było stanowczo za wcześnie. Za oknem
było widać dopiero biały łuk, wznoszący się nad horyzontem
Brunet jak zwykle nie spał zbyt
spokojnie. Wraz z godziną piątą otworzył na chwilę swoje oczy. Spojrzał się w
bok i zobaczył, jakby przez mgłę, swojego zamyślonego przyjaciela.
- Nie śpisz? – wymamrotał półprzytomny. Przetarł oczy, by dostrzec blondyna.
- Nie – odpowiedział krótko, wciąż będąc pogrążony w myślach.
- Nie możesz spać? Coś się stało? – zapytał z troską brunet. Philip nie miał
dotychczas problemów ze snem, ba był śpiochem.
- Nie mogę spać – odpowiedział niczym automat. – I nie nic się nie stało –
powiedział bez większych emocji.
- Czyli co?
- Naprawdę nic! – zaprzeczył stanowczo. – Nie to, że nie chcę o tym gadać, czy
coś – zaczął tłumaczenie. – Mam po prostu problem by to ująć.
- Powiedzmy, że rozumiem – wycedził brunet obracając się na drugi bok. Jego
organizm domagał się porządnej dawki snu. Tym razem nie był gotowy, aby zerwać
się o świcie.
Philip przybrał pozycję siedzącą,
po czym opuścił z łóżka swoje nogi. Oparł dłonie o brzegi łóżka. Kiedy tylko
przestało mu się kręcić w głowie, przybrał pozycję stojącą.
- Ale mnie nosi, muszę wyjść, bo inaczej
zwariuję. Nienawidzę myśleć, nienawidzę tego natłoku myśli. Muszę poćwiczyć. – Jego
myśli były dość nieskoordynowane, zresztą jak i jego emocje. Nie wiedział co
czuł i naprawdę nie miał ochoty, zagłębiać się w to co też mu dolega, dlatego
też złapał swoje trzy pokeballe i wyszedł na dwór.