III. Hidden beauty.
Kyle siedział na pniu,
pośrodku zielonej polany, która otoczona była przez gęsty las. Zapisywał coś w
swoim notesiku, co chwilę spoglądając w niebo.
Ach, wolność! Upragniona
wolność, na którą tak długo czekałem. To właśnie teraz mam szansę się wykazać,
to właśnie teraz mam szansę sięgnąć po swoje marzenia.
Kyle pisał jeszcze chwilę w swoim notesie, przerwał mu
dźwięk rozsuwanego suwaka. Z żółtego namiotu wyłonił się niebieski stworek,
który pomimo braku rąk, świetnie poradził sobie z suwakiem.
- Poliwag, już nie śpisz? – zapytał, widząc swojego podopiecznego. Stworek podskoczył wesoło i wszedł na powalony pień, aby uzyskać trochę pieszczot od swojego trenera. Kyle oczywiście nie protestował i pogłaskał malucha po głowie.
- Poliwag, już nie śpisz? – zapytał, widząc swojego podopiecznego. Stworek podskoczył wesoło i wszedł na powalony pień, aby uzyskać trochę pieszczot od swojego trenera. Kyle oczywiście nie protestował i pogłaskał malucha po głowie.
- Co ty, na małe polowanie?
Wiesz, przydałby się nam ktoś do drużyny – powiedział brunet.
- Poli, Poli! – przytaknął mały stworek, wesoło podskakując w powietrze, klaszcząc swoimi pantofelkami.
- No, to super! – Kyle cieszył się z tego faktu, nie mógł się doczekać, aż złapie swojego drugiego pokemona.
- Poli, Poli! – przytaknął mały stworek, wesoło podskakując w powietrze, klaszcząc swoimi pantofelkami.
- No, to super! – Kyle cieszył się z tego faktu, nie mógł się doczekać, aż złapie swojego drugiego pokemona.
Kyle przepakowywał swoją torbę, a w tym czasie Poliwag
ruszył w stronę żółtego namiotu, w którym smacznie spała Alice.
- Aaa! – Kyle usłyszał krzyk i spojrzał w stronę namiotu. Po chwili wyskoczył z niego niebieski stworek, a tuż za nim wyleciała Alice, cóż nie była w najlepszym stanie. Jej włosy rozchodziły się we wszystkich możliwych kierunkach, miała sińce pod oczami i bladą twarz.
- Aaa! – krzyknął przerażony chłopak, widząc dziewczynę.
- Co? – zapytała, nie rozumiejąc reakcji przyjaciela.
- Nie, nic – odparł, nie chcąc mówić, nic o wyglądzie swojej przyjaciółki.
- To nie strasz i pilnuj swojego pokemona. Obudził mnie nawadnianiem! – warknęła.
- Jasne.
- Aaa! – Kyle usłyszał krzyk i spojrzał w stronę namiotu. Po chwili wyskoczył z niego niebieski stworek, a tuż za nim wyleciała Alice, cóż nie była w najlepszym stanie. Jej włosy rozchodziły się we wszystkich możliwych kierunkach, miała sińce pod oczami i bladą twarz.
- Aaa! – krzyknął przerażony chłopak, widząc dziewczynę.
- Co? – zapytała, nie rozumiejąc reakcji przyjaciela.
- Nie, nic – odparł, nie chcąc mówić, nic o wyglądzie swojej przyjaciółki.
- To nie strasz i pilnuj swojego pokemona. Obudził mnie nawadnianiem! – warknęła.
- Jasne.
Chłopak kontynuował swoje przygotowanie w czasie, gdy
dziewczyna wykonywała poranne czynności. Kyle był już gotowy do wyjścia, więc
skinął tylko w stronę Poliwaga, który jak zaklęty ruszył za swoim trenerem.
- Gdzie idziesz? – zapytała Alice, czyszcząc swoje blond włosy.
- Chciałem złapać jakiegoś pokemona – przyznał. Dziewczyna spojrzała na niego uważnie.
- To jest Ilex Forest, nie? – Kyle wywrócił tylko oczami. – To znaczy, że znajdę tutaj Caterpie.
- Dopiero, co panikowałaś, na myśl o robaku! – wypomniał.
- No, tak. Caterpie, to trochę inna liga.
- Inna liga?
- Wiesz, że Caterpie ewoluuje w Metapoda, a potem w Butterfree, a wiesz co to oznacza?
- Nie mam bladego pojęcia, ale rozumiem, że wyjaśnisz mi to – powiedział, myśląc o jej entuzjazmie, który wręcz unosił się w powietrzu.
- Butterfree, to najbardziej wypasiony pokemon, jeżeli chodzi o pokazy, a ja musze go mieć. Rozumiesz? – zapytała. Chłopak tylko westchnął.
- To się zbieraj, nie mam zamiaru na ciebie czekać. Więc proszę, pospiesz się – ponaglił, po czym usiadł na pniu. Doskoczył do niego niebieski stworek, który zajął miejsce na jego kolanach.
- Gdzie idziesz? – zapytała Alice, czyszcząc swoje blond włosy.
- Chciałem złapać jakiegoś pokemona – przyznał. Dziewczyna spojrzała na niego uważnie.
- To jest Ilex Forest, nie? – Kyle wywrócił tylko oczami. – To znaczy, że znajdę tutaj Caterpie.
- Dopiero, co panikowałaś, na myśl o robaku! – wypomniał.
- No, tak. Caterpie, to trochę inna liga.
- Inna liga?
- Wiesz, że Caterpie ewoluuje w Metapoda, a potem w Butterfree, a wiesz co to oznacza?
- Nie mam bladego pojęcia, ale rozumiem, że wyjaśnisz mi to – powiedział, myśląc o jej entuzjazmie, który wręcz unosił się w powietrzu.
- Butterfree, to najbardziej wypasiony pokemon, jeżeli chodzi o pokazy, a ja musze go mieć. Rozumiesz? – zapytała. Chłopak tylko westchnął.
- To się zbieraj, nie mam zamiaru na ciebie czekać. Więc proszę, pospiesz się – ponaglił, po czym usiadł na pniu. Doskoczył do niego niebieski stworek, który zajął miejsce na jego kolanach.
Pół
godziny później, po złożeniu namiotu i uprzątnięciu ich obozowiska, wyruszyli w
poszukiwaniu nowych pokemonów. Przemierzali las, co chwilę napotykając się na
jakiegoś Spinaraka, Ledybę, czy inne stworzonko, które albo zdążyło uciec przed
Kyle’em, albo Alice zdołała, uciec przed pokemonem.
Przystanęli
na chwilę. Kyle miał już serdecznie dość, tych poszukiwań – nie potrafił nic
upolować.
- Odpocznijmy chwilę i tak nic nie wskóramy – powiedział, opierając dłonie na kolanach.
- Daj spokój! Idziemy – odparła, po czym tuż przed nią, zza jednego z krzewów wyłonił się mały zielony pokemon.
- To Caterpie! – krzyknęła uradowana.
- Odpocznijmy chwilę i tak nic nie wskóramy – powiedział, opierając dłonie na kolanach.
- Daj spokój! Idziemy – odparła, po czym tuż przed nią, zza jednego z krzewów wyłonił się mały zielony pokemon.
- To Caterpie! – krzyknęła uradowana.
Wyjęła
dumnie pokeball, po czym wyrzuciła go przed siebie. Z kuli wystrzelił czerwony
promień, z którego wynurzyła się Staryu.
- Masz Staryu? – zadał to pytanie Kyle, pierwszy raz widząc pokemona.
- Tak, od mamy. Mówiłam ci. Słuchasz mnie w ogóle? – Spojrzała na niego podejrzliwie.
- Ależ, oczywiście, że tak – przytaknął, choć nie do końca był przekonany swojej odpowiedzi.
- Staryu, wodna broń – nakazała.
- Masz Staryu? – zadał to pytanie Kyle, pierwszy raz widząc pokemona.
- Tak, od mamy. Mówiłam ci. Słuchasz mnie w ogóle? – Spojrzała na niego podejrzliwie.
- Ależ, oczywiście, że tak – przytaknął, choć nie do końca był przekonany swojej odpowiedzi.
- Staryu, wodna broń – nakazała.
Pokemon
wystrzelił strumień wody ze swojego czubka, który uderzył zielonego robaka.
Caterpie wykonał kilka koziołków i upadł na ryjek.
- Czas cię złapać! – powiedziała i rzuciła przed siebie czerwoną kulę. Pokemon zniknął w czerwonym blasku. – Ha! Złapałam – powiedziała, gdy tylko podbiegła do czerwono-białej kuli.
- Czas cię złapać! – powiedziała i rzuciła przed siebie czerwoną kulę. Pokemon zniknął w czerwonym blasku. – Ha! Złapałam – powiedziała, gdy tylko podbiegła do czerwono-białej kuli.
- No
dobra, masz już swojego pokemona, czas żebym trochę poćwiczył ze swoim
Poliwagiem. Będziemy tak dobrzy, jak twój Staryu – rzekł dumnie, wypinając
swoja klatkę piersiową do przodu.
- Nie liczyłabym na to. Ja ćwiczę ze swoim Staryu już miesiąc – wypaliła, a Kyle’owi opadła szczęka.
- Ale, jak to miesiąc? – zapytał zdumiony. – Przecież wczoraj zdecydowałaś się wyruszyć i to całe, no wiesz.
- Po prostu nie mówiłam ci, jak wygląda sytuacja. Gdybym ci powiedziała wcześniej, że wyruszam w podróż, to byś się zdołował, bo założyłam, że ty zostaniesz. Także, no wiesz.
- Nie, nie wiem! – warknął.
- Oj, wyluzuj – odparła, kręcąc głową.
- Nie liczyłabym na to. Ja ćwiczę ze swoim Staryu już miesiąc – wypaliła, a Kyle’owi opadła szczęka.
- Ale, jak to miesiąc? – zapytał zdumiony. – Przecież wczoraj zdecydowałaś się wyruszyć i to całe, no wiesz.
- Po prostu nie mówiłam ci, jak wygląda sytuacja. Gdybym ci powiedziała wcześniej, że wyruszam w podróż, to byś się zdołował, bo założyłam, że ty zostaniesz. Także, no wiesz.
- Nie, nie wiem! – warknął.
- Oj, wyluzuj – odparła, kręcąc głową.
Po
przejściu pewnego odcinka drogi, zrobili sobie przerwę na obiad i nie tylko.
Tuż po obiedzie Kyle rozpoczął swój ambitny trening. Chciał nauczyć Poliwaga
ataku wodną bronią. Tymczasem, Alice postanowiła pomóc ewolucji i przyspieszyć
rozwój swojego pokemona. W tym celu nazbierała dużo liści, które ułożył na
kupce.
- Dobra, Caterpie możesz to zjeść – powiedziała, uwalniając go z pokeballa. Dodatkowo zerwała trochę Berry, aby mieć pewność, że jej pokemon będzie szczęśliwy.
- Dobra, Caterpie możesz to zjeść – powiedziała, uwalniając go z pokeballa. Dodatkowo zerwała trochę Berry, aby mieć pewność, że jej pokemon będzie szczęśliwy.
Poliwagowi
coraz lepiej wychodziły wodne strumienie. Kyle ustawiał nowe patyczki na ziemi,
które Poliwag miał za zadanie strącić. Już po kilku minutach, Poliwag strzelał strumieniami
ciągłymi. Z czasem poprawiła się celność, co prawda siła ataku, była nikła.
Chłopak
powrócił do obozu, gdzie Alice przekarmiała swojego robaczego przyjaciela.
- A ty co, planujesz z niego zupę zrobić? – spytał, widząc stertę liści i owoców przed zielonym pokemonem, który wyglądał na przejedzonego.
- Nie – przeciągnęła, mówiąc to. – Ja chcę, żeby szybciej ewoluował. Musi dużo jeść, żeby tak się stało.
- To nie jest, trochę naciągane – wypomniał, spoglądając na nią sceptycznie.
- Nie, chyba lepiej wiem. W końcu twój Poliwag nie potrafi nawet wodnej broni – zarzuciła mu, po czym on zacisnął swoje pięści.
- Pewna jesteś? – zapytał, tak skinęła głową. – Poliwag, wodna broń! – nakazał.
- A ty co, planujesz z niego zupę zrobić? – spytał, widząc stertę liści i owoców przed zielonym pokemonem, który wyglądał na przejedzonego.
- Nie – przeciągnęła, mówiąc to. – Ja chcę, żeby szybciej ewoluował. Musi dużo jeść, żeby tak się stało.
- To nie jest, trochę naciągane – wypomniał, spoglądając na nią sceptycznie.
- Nie, chyba lepiej wiem. W końcu twój Poliwag nie potrafi nawet wodnej broni – zarzuciła mu, po czym on zacisnął swoje pięści.
- Pewna jesteś? – zapytał, tak skinęła głową. – Poliwag, wodna broń! – nakazał.
Poliwag
nadął się, odchylił swój pyszczek nieco do tyłu i wystrzelił strumień wody,
stając na paluszkach. Niestety, wodny słup załamał się tuż przed twarzą Alice,
nie wyrządzając jej żadnej krzywdy.
- Ha! A nie mówiłam – prychnęła.
- Ale, przecież, wcześniej – mówił mało składnie.
- Twój pokemon jest po prostu zmęczony – powiedział nieznany im głos.
- Ha! A nie mówiłam – prychnęła.
- Ale, przecież, wcześniej – mówił mało składnie.
- Twój pokemon jest po prostu zmęczony – powiedział nieznany im głos.
Alice
była na tyle zaskoczona, że wskoczyła w objęcia Kyle, który na całe szczęście
ją złapał.
- Złaź ze mnie – jękną obruszony, rzucając ją na
ziemię.
- Dżentelmen, nie ma co – mruknęła, powoli wstając.
- Dżentelmen, nie ma co – mruknęła, powoli wstając.
Zza
krzewów wyłonił się chłopak o fioletowych włosach, był nieco młodszy od Kyle’a
i Alice. Miał na sobie typowy strój safari, do tego trzymał siatkę na owady.
- Twój pokemon jest po prostu zmęczony. Widziałem wasz trening, gratuluję postępów – powiedział nieznajomy, zbliżając się do nich.
- Czekaj, czekaj. Ty jesteś Bugsy? Lider Azalea Town? – zapytała Alice, przypominając sobie jego twarz, z okładki ostatniego wydania lokalnej gazety.
- W rzecz samej.
- Nie powinieneś pilnować Sali? – Drążyła temat Alice.
- Tak, ale czasem muszę odpocząć. A tak się składa, że brakuje mi kilku pokemonów w kolekcji, więc czemu nie małe łowy. Niestety, mam jakiegoś pecha. Za to mogłem obserwować wasze poczynania – mówiąc to, zauważył biednego Caterpie, który już od paru minut nie mógł poradzić sobie z ilością jedzenia. – Co ty wyprawiasz?! – warknął, podbiegając do pokemona.
- Twój pokemon jest po prostu zmęczony. Widziałem wasz trening, gratuluję postępów – powiedział nieznajomy, zbliżając się do nich.
- Czekaj, czekaj. Ty jesteś Bugsy? Lider Azalea Town? – zapytała Alice, przypominając sobie jego twarz, z okładki ostatniego wydania lokalnej gazety.
- W rzecz samej.
- Nie powinieneś pilnować Sali? – Drążyła temat Alice.
- Tak, ale czasem muszę odpocząć. A tak się składa, że brakuje mi kilku pokemonów w kolekcji, więc czemu nie małe łowy. Niestety, mam jakiegoś pecha. Za to mogłem obserwować wasze poczynania – mówiąc to, zauważył biednego Caterpie, który już od paru minut nie mógł poradzić sobie z ilością jedzenia. – Co ty wyprawiasz?! – warknął, podbiegając do pokemona.
Pogłaskał
po główce pokemona, biorąc go na ręce.
- Ten Caterpie nie może tyle jeść – wyjaśnił. – Ma swoje limity, zwariowaliście.
- To jej pokemon – dodał Kyle.
- Czemu go tak traktujesz? – zapytał. – Chyba wiesz, że pokemony muszą mieć zbilansowaną dietę!
- Ten Caterpie nie może tyle jeść – wyjaśnił. – Ma swoje limity, zwariowaliście.
- To jej pokemon – dodał Kyle.
- Czemu go tak traktujesz? – zapytał. – Chyba wiesz, że pokemony muszą mieć zbilansowaną dietę!
- Chciałam, żeby szybciej ewoluował – wymamrotała.
- W Butterfree? – Alice skinęła głową. – Co ty sobie wyobrażasz? Pewnie jesteś koordynatorką. A wiesz, co? Koordynatorzy muszą dbać o swoje pokemony, żeby te wyglądały na zdrowe. To też, jest oceniane podczas pokazu. Poza tym, myślisz, że twój pokemon będzie wystarczająco dobry, jeżeli go przekarmisz, a nie będziesz z nim trenować.
- Ale jako Butterfree będzie potrafił więcej ataków – próbowała się usprawiedliwić.
- Co z tego, jeżeli będzie miał słaby atak .Treningu nie ominiesz. Poza tym, prawdziwy koordynator potrafi wydobyć piękno z każdego pokemona, nawet z takiego Caterpie.
- Wiem, ale ja chcę Butterfree!
- Jak każda słodka dziewczynka.
- Hej, nie jestem pusta bucu!
- Tak? Udowodnij to w pojedynku koordynatorskim – zaproponował.
- Lider stadionu w walce koordynatorskiej? – zdziwił się Kyle.
- Jeśli chcesz być najlepszym, musisz być wszechstronny – odparł Bugsy
- W Butterfree? – Alice skinęła głową. – Co ty sobie wyobrażasz? Pewnie jesteś koordynatorką. A wiesz, co? Koordynatorzy muszą dbać o swoje pokemony, żeby te wyglądały na zdrowe. To też, jest oceniane podczas pokazu. Poza tym, myślisz, że twój pokemon będzie wystarczająco dobry, jeżeli go przekarmisz, a nie będziesz z nim trenować.
- Ale jako Butterfree będzie potrafił więcej ataków – próbowała się usprawiedliwić.
- Co z tego, jeżeli będzie miał słaby atak .Treningu nie ominiesz. Poza tym, prawdziwy koordynator potrafi wydobyć piękno z każdego pokemona, nawet z takiego Caterpie.
- Wiem, ale ja chcę Butterfree!
- Jak każda słodka dziewczynka.
- Hej, nie jestem pusta bucu!
- Tak? Udowodnij to w pojedynku koordynatorskim – zaproponował.
- Lider stadionu w walce koordynatorskiej? – zdziwił się Kyle.
- Jeśli chcesz być najlepszym, musisz być wszechstronny – odparł Bugsy
- Mam wybrać oczywiście Caterpie? – zapytała
zdezorientowana. Wiedziała, że jest skazana na porażkę, gdyż nie miała czasu
jeszcze na trening. Bugsy spojrzał się na nią i wiedział, że jeśli odpowie tak,
to dziewczyna niczego się nie nauczy.
- Możesz wybrać dowolnego pokemona – powiedział.
- Możesz wybrać dowolnego pokemona – powiedział.
Wystawili
pokeballe przed siebie niemal jednocześnie. Z czerwonego promienia wyłonił się
zielony półksiężyc – Metapod – a naprzeciwko stanął Staryu.
- Zasady są proste. Walczymy do nokautu – zakomunikował jej, ta skinęła głową, dając mu znać, że zrozumiała.
- Zasady są proste. Walczymy do nokautu – zakomunikował jej, ta skinęła głową, dając mu znać, że zrozumiała.
- Zaczynaj - rzucił lider.
- Staryu zacznij prędkością, a potem wodna broń. – Rozgwiazda posłusznie zaczęła się kręcić, wysyłając złote gwiazdki w powietrze, następnie z jej szczytowego ramienia wystrzelił strumień wody, pociągając za sobą złote gwiazdeczki. Bugsy nie zareagował.
- Metapod, strzel siecią pod siebie, a potem stalowa ochrona. – Pajęczyna szybko pojawiła się pod pokemonem, a on zalśnił metalicznym połyskiem. Wodny strumień rozbił się o pokemona, który nawet nie drgnął, a pył utworzony z prędkości i deszcz z wodnej broni nadały tylko urokowi małemu zielonemu stworkowi.
- Staryu zacznij prędkością, a potem wodna broń. – Rozgwiazda posłusznie zaczęła się kręcić, wysyłając złote gwiazdki w powietrze, następnie z jej szczytowego ramienia wystrzelił strumień wody, pociągając za sobą złote gwiazdeczki. Bugsy nie zareagował.
- Metapod, strzel siecią pod siebie, a potem stalowa ochrona. – Pajęczyna szybko pojawiła się pod pokemonem, a on zalśnił metalicznym połyskiem. Wodny strumień rozbił się o pokemona, który nawet nie drgnął, a pył utworzony z prędkości i deszcz z wodnej broni nadały tylko urokowi małemu zielonemu stworkowi.
Bugsy spojrzał znacząco w stronę Alice, a Kyle zdumiał się. Nie spodziewał się,
tak pomysłowej taktyki. Alice miała podobne odczucia, spodziewała się, że to
będzie szybki mecz, który bez problemu wygra. Tymczasem na pokazach straciłaby
właśnie sporo punktów.
- Zaczynamy! – krzyknął pełen entuzjazmu. Koordynatorka zacisnęła pięści, wyczekując kary. – Jeszcze raz wystrzel sieć, a potem uderzenie. – Metapod nieznacznie odchylił się ku tyłowi, a z jego ust wystrzelił strumień pajęczyny niczym z fontanny. Srebrzysta nić pokryła błyskawicznie większą część pola, spowalniając przy tym Staryu. Następnie zielony stworek wystrzelił nić w stronę jednego z drzew i zaczął ją wciągać do pyszczka niczym spaghetti. Wciąż efektywnie połyskiwał metalem i zbliżał się z zawrotną prędkością w stronę wodnego stworka.
- Unik, a potem zafunduj mu wirowanie – nakazała pewnie blondynka. Nie zauważyła faktu, że jej pokemon był uwięziony. Staryu nie zdołał uniknąć uderzenia, a po uderzeniu nie udało mu się uwolnić z pułapki.
- Cudownie. Powtarzamy. – Metapod zwinnie zmienił gałąź i po raz kolejny uderzył w pokemona.
- Zaczynamy! – krzyknął pełen entuzjazmu. Koordynatorka zacisnęła pięści, wyczekując kary. – Jeszcze raz wystrzel sieć, a potem uderzenie. – Metapod nieznacznie odchylił się ku tyłowi, a z jego ust wystrzelił strumień pajęczyny niczym z fontanny. Srebrzysta nić pokryła błyskawicznie większą część pola, spowalniając przy tym Staryu. Następnie zielony stworek wystrzelił nić w stronę jednego z drzew i zaczął ją wciągać do pyszczka niczym spaghetti. Wciąż efektywnie połyskiwał metalem i zbliżał się z zawrotną prędkością w stronę wodnego stworka.
- Unik, a potem zafunduj mu wirowanie – nakazała pewnie blondynka. Nie zauważyła faktu, że jej pokemon był uwięziony. Staryu nie zdołał uniknąć uderzenia, a po uderzeniu nie udało mu się uwolnić z pułapki.
- Cudownie. Powtarzamy. – Metapod zwinnie zmienił gałąź i po raz kolejny uderzył w pokemona.
Alice zaciskała pięści coraz mocniej. Jej oczy analizowały pole walki,
poszukując jakiegoś słabego punktu strategii jej oponenta. Niestety, nie była w
stanie go dostrzec. Wtem w jej głowie pojawił się genialny plan. Metapod ponowił
natarcie.
- Wodna broń - rozkazała, a stworek wystrzelił duży strumień wody, jednak nie trafił. Metapod w ułamku sekundy wyminął prawą stroną atak. Zaczął kolejne natarcie, tym razem był to ostateczny cios. Alice wycofała swojego pokemona.
- Byłeś niesamowity, przepraszam – powiedziała, spoglądając na pokeball, czując, że to wina jej ignorancji.
- Wodna broń - rozkazała, a stworek wystrzelił duży strumień wody, jednak nie trafił. Metapod w ułamku sekundy wyminął prawą stroną atak. Zaczął kolejne natarcie, tym razem był to ostateczny cios. Alice wycofała swojego pokemona.
- Byłeś niesamowity, przepraszam – powiedziała, spoglądając na pokeball, czując, że to wina jej ignorancji.
Bugsy również wycofał swojego stworka i spojrzał w stronę trenerki, która czuła
szczerą skruchę. Zrozumiała, jak kiepską trenerką jest. Kyle przyglądał się
wszystkiemu z zafascynowaniem, po chwili zrozumiał, że będzie pojedynkował się
właśnie z takimi liderami. Przeraził się, bo on nie potrafił, nawet nauczyć
swojego pokemona wodnej broni. Gdzie Poliwag powinien umieć, to od tak.
- Zrozumiałaś coś z tej walki? – zapytał, licząc, że może sama wyciągnie jakieś wnioski. Dziewczyna, jednak milczała, wpatrując się w swojego rywala – Rozumiem, że teraz straciłaś pewność siebie – stwierdził przyglądając się jej. – Przepraszam, że byłem tak brutalny. – Podszedł do niej. – Nie pozostawiłaś mi wyboru.
- Rozumiem, nie mam do ciebie żalu, zachowywałam się trochę, jak szczeniak – mruknęła pod nosem. Bugsy uśmiechnął się.
- Coś jednak zrozumiałaś – zażartował, jednak dziewczyna nie zamierzała odwzajemnić uśmiechu. – Nie zrobiłaś nic złego. Jesteś początkującą trenerką, to normalne. Nie masz jeszcze doświadczenia. Podchodzisz do pokemonów bardzo powierzchownie, patrząc na ich atuty zewnętrzne, siłę, która przypada z ich typu i ilość znanych ataków. Tak do tego podchodzi większość. Tylko doskonale wiemy, że tylko nieliczni odnoszą sukces. Ty masz szansę. Więc przemyśl, tę lekcję. Nie doceniasz, drzemiącego potencjału w pokemonie. Wygrałem nie dlatego, że mój Metapod jest bardzo silny, ale umiem wykorzystać jego atuty. Pokemon ten ma bardzo dużą wytrzymałość, świetnie znosi ataki fizyczne i dość dobrze specjalne, do tego jego twarda skorupa sprawia, że zadaje mocne obrażenia w trakcie uderzenia. Wzmocniłem jego właściwości i spowolniłem swojego rywala, tak by ten za pomocą zwykłego ataku był w stanie dynamicznie się poruszać. Jego ataki nie były ani silne, ani szybkie. Ale spowolnienie twojego pokemona, w połączeniu z wzmocnieniem twardości skorupy Metapoda, szybko przesądziło o meczu – wyjawił.
- Zrozumiałaś coś z tej walki? – zapytał, licząc, że może sama wyciągnie jakieś wnioski. Dziewczyna, jednak milczała, wpatrując się w swojego rywala – Rozumiem, że teraz straciłaś pewność siebie – stwierdził przyglądając się jej. – Przepraszam, że byłem tak brutalny. – Podszedł do niej. – Nie pozostawiłaś mi wyboru.
- Rozumiem, nie mam do ciebie żalu, zachowywałam się trochę, jak szczeniak – mruknęła pod nosem. Bugsy uśmiechnął się.
- Coś jednak zrozumiałaś – zażartował, jednak dziewczyna nie zamierzała odwzajemnić uśmiechu. – Nie zrobiłaś nic złego. Jesteś początkującą trenerką, to normalne. Nie masz jeszcze doświadczenia. Podchodzisz do pokemonów bardzo powierzchownie, patrząc na ich atuty zewnętrzne, siłę, która przypada z ich typu i ilość znanych ataków. Tak do tego podchodzi większość. Tylko doskonale wiemy, że tylko nieliczni odnoszą sukces. Ty masz szansę. Więc przemyśl, tę lekcję. Nie doceniasz, drzemiącego potencjału w pokemonie. Wygrałem nie dlatego, że mój Metapod jest bardzo silny, ale umiem wykorzystać jego atuty. Pokemon ten ma bardzo dużą wytrzymałość, świetnie znosi ataki fizyczne i dość dobrze specjalne, do tego jego twarda skorupa sprawia, że zadaje mocne obrażenia w trakcie uderzenia. Wzmocniłem jego właściwości i spowolniłem swojego rywala, tak by ten za pomocą zwykłego ataku był w stanie dynamicznie się poruszać. Jego ataki nie były ani silne, ani szybkie. Ale spowolnienie twojego pokemona, w połączeniu z wzmocnieniem twardości skorupy Metapoda, szybko przesądziło o meczu – wyjawił.
Dziewczyna słuchała go bardzo uważnie,
zrozumiała wreszcie cała sztuczkę.
- Idąc tym tropem Caterpie też jest w sobie wyjątkowy? – spytała niepewnie.
- Jest dość szybki, ma większą mobilność, a poza tym potrafi spowolnić swojego rywala. Co jest zdecydowanym plusem. Jeśli odpowiednio go wyszkolisz teraz, a później Metapoda, to twój Butterfree będzie niesamowicie silny. Jeśli każdy stopień ewolucji będzie dobrze wyćwiczony, ze swoimi atutami wtedy i forma ostateczna będzie znacznie silniejsza – opowiedział.
- Chyba mam już nawet pomysł na trening – odpowiedziała pełna zapału.
- Pamiętaj, każdy etap jest tak samo ważny. W drodze na szczyt nie możesz pomijać pewnych etapów. Czasem trzeba się przemęczyć – skwitował.
- Idąc tym tropem Caterpie też jest w sobie wyjątkowy? – spytała niepewnie.
- Jest dość szybki, ma większą mobilność, a poza tym potrafi spowolnić swojego rywala. Co jest zdecydowanym plusem. Jeśli odpowiednio go wyszkolisz teraz, a później Metapoda, to twój Butterfree będzie niesamowicie silny. Jeśli każdy stopień ewolucji będzie dobrze wyćwiczony, ze swoimi atutami wtedy i forma ostateczna będzie znacznie silniejsza – opowiedział.
- Chyba mam już nawet pomysł na trening – odpowiedziała pełna zapału.
- Pamiętaj, każdy etap jest tak samo ważny. W drodze na szczyt nie możesz pomijać pewnych etapów. Czasem trzeba się przemęczyć – skwitował.
Kyle przysłuchiwał się wszystkiemu
uważnie, stojąc z boku. W końcu Bugsy skończył swój wywód i skierował się w
stronę Kyle’a.
- A ty – zaczął – pamiętaj, o tym, że nauka musi chwilę potrwać. Ataku nie nauczysz się, od tak. Na wszystko potrzeba czasu. Choć trzeba cię docenić za determinację. Zobaczysz pewnego dnia, to się opłaci. Powodzenia – powiedział i ruszył w stronę lasu.
- Dziękuję – odpowiedział Kyle.
- Trzymajcie się!
- A ty – zaczął – pamiętaj, o tym, że nauka musi chwilę potrwać. Ataku nie nauczysz się, od tak. Na wszystko potrzeba czasu. Choć trzeba cię docenić za determinację. Zobaczysz pewnego dnia, to się opłaci. Powodzenia – powiedział i ruszył w stronę lasu.
- Dziękuję – odpowiedział Kyle.
- Trzymajcie się!
Kyle i Alice ruszyli w dalszą drogę,
ku kolejnym wyzwaniom…
________________________
Od Autora.
Post edytowany.
Pozdrawiam ;)
Post edytowany.
Pozdrawiam ;)