logo

Wielki powrót

Przepraszam z przyczyn zdrowotnych będę musiał przełożyć powrót na następny tydzień

Witam,
Ogłaszam wszem i wobec, że wracam. Tym razem na stałe z nową historią. Wiem, pewnie po moich wielu kombinacjach nie jesteście w stanie w to uwierzyć, ale postaram się pisać, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy :D.

Nowa, myślę, że ciekawa historia, obsadzona w Johto. No i jak zwykle, będą przemyślenia, będzie mądrze, będzie alkohol, będzie smutek, dramat, a i może morderstwa? 

Zapraszam 14.02


Łan szot?

Everybody loves a winner but loosers have more fun

       U podnóża góry Ice Path, na terenie Lake of Rage, stał jeden z kilku malowniczych, drewnianych domków, które były do wynajęcia. W szczególności wynajmowano je zimą, kiedy szczyty północnych gór Johto pokrywał śnieg. A słynne jezioro, w którym niegdyś znaleziono zmutowanego Gyaradosa, było prawie w całości zamarznięte. Miejsca te stanowiły niebywałe atrakcje dla turystów z całego Johto i nie tylko. W tym chłodnym okresie małe Mahogany Town stawało się oblegane równie bardzo jak metropolia regionu - Goldenrod City.

7. Nie liczy się wielkość, ale jakość!

7. Nie liczy się wielkość, ale jakość! 

            Kyle był już spakowany, siedział na ławeczce, przed domem i czekał na swoją młodszą siostrę, która miała udać się do New Bark Town, żeby odebrać swojego startera.
- Wreszcie – jęknął Kyle, widząc jak drzwi się otwierają. Ku jego niezadowoleniu wyszła jego mama.
- Zapomniałeś – powiedziała, wręczając mu srebrne zawiniątko.
- Dawałaś mi już kanapki.
- Ale te są na jutro, na śniadanie.
- Ale ja już nie mam, gdzie tego włożyć! – zaprotestował.
- Ja już je zrobiłam – powiedziała, próbując wzbudzić współczucie u swojego syna.

6. Chwytać Taurosa za rogi

VI. Chwytać Taurosa za rogi

            Na chwilę przed pierwszymi gośćmi Alice siedziała w swoim pokoju. Wpatrywała się w swoje odbicie, zastanawiając się nad sobą. Czy jest wystarczająco piękna, by można było ją kochać? Czy ma jakiegoś pech? Przyłożyła dłoń do piersi. Jej niebieskie oczy świetnie kontrastowały z krwistymi, błyszczącymi ustami. Włosy miała rozpuszczone, nieco porozrzucane. Czuła się kobieco, silnie i zarazem niepewnie.

            Pół godziny później nie była już tą samą osobą. Uśmiech nie znikał z jej porcelanowej twarzy lalki. Witała gości, śmiejąc się z co głupszych żartów, przyjmowała alkohol, który Marill odkładała do lodówki i wciąż wyczekiwała najważniejszego gościa – dla niej.

5. Cisza przed burzą

V. Cisza przed burzą

Kyle uśmiechnął się, pociągając kolejny łyk piwa. Wlepił swoje spojrzenie w rozgwieżdżone niebo i odetchnął z ulgą, kiedy po jego skórze przepłyną prąd chłodnego powietrza.
- Czyli ostatecznie, ale to ostatecznie zamierzasz jutro powiedzieć wszystko tacie? – Ciszę przerwał Kasper, po czym łykną trochę piwa. Kyle skinął głową. – A ja mam w to wierzyć?
- Mógłbyś mnie wspierać – przyznał - to nie jest najłatwiejsze.
- A powinno być.
- Co masz na myśli?
- A co mam mieć na myśli. – Kasper wzruszył ramionami. – Nic czego już ode mnie nie wiesz. Dalej uważam, że podejmujesz tę decyzję pochopnie. Powinieneś to trochę przemyśleć, dać sobie nieco czasu.

Obserwatorzy